Zaczynam mą historię .
Który to już raz powstaje blog, powstają nowe wersy i zdania z mojego życia . Miałam tutaj nie pisać , ale mojego bloga który był uprzednio nie mogę kontynuować gdyż nie przypomina on zupełnie mojego życia teraźniejszego. Tak trudno to opisać słowami , tyle się zmieniło . A co najzabawniejsze ja wcale nie planowałam tych zmian. Ale zacznijmy od początku abyście mnie dobrze zrozumiały :
nie wiem na czym zakończyłam wpis do poprzedniego bloga .... a już wiem mowa była o weselu : własnie wesele Pawła i Iwonki które zmieniło moje zycie na zawsze. To w sumie chyba jakiś paradoks że ja się na nim w ogóle pojawiłam bo miałam iść na wesele mojej koleżanki ze studiów które było tego samego dnia ale że Paweł jest chrzesnikiem taty to wybrałam jednak wesele na które udam się z rodziną. Pamiętam jak dzisiaj , wieczór przed weselem ,szykowaliśmy się z Sebastianem , siedzielismy na ławce przed domem ,popijalismy drinki i myslelismy jak to wszystko jutro będzie jak to wszystko się uda... kiedy przyszła wreszcie sobota czas leciał zdecydowanie za szybko... ogolnie z pierwszego dnia zabawy nie mam co pisac bo wesele jak wesele , nic szczególnego , duża dawka alkoholu , rodzina znajomi , przyjaciele ... nic szczególnego się nie działo. Wtedy widziałam już co prawda Jego ale nie mialam okazji zamienić z Nim slowa bo po prostu nie było jak. Poprawiny pamiętam już za to dokładnie ... wstałam rano , wykąpałam się ( mielismy wynajęty pokój w hotelu koło sali ) i około 14 zeszlismy z Sebastianem i moim bratem na objad...bylismy pierwsi ..nikogo z gości jeszcze nie bylo : zjedlismy , napilismy się kieliszka i zaczelismy się bawić . Goście dopisali , zabawa była wspaniała... ubrałam sie w czarną długą suknię gdyż dostałam kobiecych dni i w ostatniej chwili moje ubranie nie wyszło . Siedząc za stołem nagle zobaczyłam Jego : szedł był ubrany tez w czarna koszulę ,cały czas gdzieś chodził , czegoś pilnował coś załatwiał. Przyglądywalam mu się z ukrycia . Poźniej sama wziełam swój aparat i zaczęłam robic sobie zdjęcia z państwem W. wtedy przyszedł on i zaczął robić nam zdjęcia swoim telefonem... jakis czas poźniej usiadł przy naszym stoliku i zapytał czy mam dużo zdjeć na swoim aparacie , mówie że tak... on powiedział czy wyślę mu na meila ... mówię że w porządku : byłam taka zaskoczona że rozmawiamy że uwierzcie mi miałam problemy z wpisaniem jego meila na własny telefon , wtedy on powiedział : miałem kiedyś taki sam model wiec może ja wpisze, zgodziłam się ... później za jakis czas ...idę z aparatem a on podchodzi i pyta czy z nim zatancze ... pewnie zapytacie gdzie był mój narzeczony .. a no właśnie nie wiem i ja do dzisiejszego dnia . Pamiętam tylko że rzuciałam ten aparat jak najszybciej i już po chwili byłam w jego ramionach , piosenka była wolna : Edyta Górniak "Kasztany" tańczyliśmy , właściwie tylko bujalismy się na boki , pasowalismy do siebie kolorystycznie ... nie wiem o czym rozmawialismy chyba ogólnie o imprezie . Kiedy taniec się skonczył ucałował mi dłoń i poszlismy w swoja stronę . Po jakimś czasie znowu do mnie przyszedł niby wzieść toast za państwo W. ( zapomnialam dodać że był starszym pana młodego i jego najlepszym przyjacielem ze studiów). Wtedy ja powiedziałam że pijemy za nasze wątroby żeby nas jutto nie bolały , slużba zdrowia ... itd..wtedy on podłapał że jestem pielęgniarką , spojrzał na mnie i tak pięknie się uśmiechnął , jego oczy aż płonęły radością. To było coś niesamowitego , dawno nie widziałam w nikim takiej radości . Później były jesczze dwa tance... i zabawa w kółeczku gdzie patrzylam sie tylko na niego ... ale oczywiście takżeby tego nie widział . Potem wyszlismy na dwór... to już było przed samym końcem wesela... na chwile zostalismy sami ... zapytał skad jestem..okazało sie że mieszkamy od siebie 10 km... aż nie do uwierzenia że nie znalismy się wczesniej ... był taki szczęsliwy jak ze mną rozmawiał... po chwili wziął mnie na ręce i zaczął mną kręcić ...myślalam ze zatrzymał się świat ... jaka wtedy byłam szczęsliwa ... ( zapytacie gdzie był S. - hmm ta właśnie jedna chwila zadecydowała wtedy ). Potem przyszedl czas zeby się pożegnać , zrobił to i powiedział niby przy wszytskich że chciałby żebysmy jeszcze zostali ... mnie też szkoda było odjeżdzać bo stwierdziłam że juz pewnie nigdy go nie zobaczę , jak to zwykle bywa jeśli chodzi o takie znajomości . Rano pierwsza myśl po przebudzeniu to ... kim on był , i jak fajnie mi się z nim rozmawialo.. jak on na mnie patrzył ... około 12 ... mówię do S. ze mam bardzo spuchnięte kolano i że chyba potrzebuje lekarza ,przeswietlenia , on powiedział mi wtedy pamietam że jest jeszcze pijany i nie bedzie nigdzie jezdzil to ja mowie ze dzisiaj nie pojdziesz do pracy i ze zostaniesz ze mna a on ... że jedzie do pracy ...okolo 13 już do nie było...do lekarza ze mna nie pojechał ale do pracy tak...
wtedy spojrzałam na telefon , jakaś wiadomość z obcego numeru : jak tam samopoczucie po weselu i poprawinach? pomyślałam że ktoś pewnie sobie robi żarty albo któraś z partnerek moich braci dorwała mój numer i się chce przypodobac :)
odpisałam że dziękuje ale nie wiem kto mówi , odpisał że starszy ... chyba nie musze dodawać jakie było moje zdziwienie , i jakaś taka wewnętrzna radość. tego dnia wymieniliśmu ze sobą mnóstwo wiadomości i tak sie zaczęło ... po jednym dniu był następny , następny , później zaczęły się telefony , nasze swiaty edyzwariwały , nie mieliśmy siebie dość , w końcu wyszła perspektywa wspólnego spotkania z weselnikami , akurat wyszolo tak że S. miał druga zmiane i nie mógł ze mna pojechać ... pojechałam wiec sama do braci , jak się okazało państwa młodych tez nie bylo bo pojechali nad morze po weselu i tak spotkaliśmy się bracia i ja i on...siadł kolo mnie , ale moja rodzina go obserwowała ... już tak bardzo wtedy mnie do niego ciagnęło widziałam to samo w jego oczach .. tak bardzo chciałam wtedy żeby wszyscy sie opili iżebym mogła z nim na spokojnie porozmawiać niestety nie dalo rady , ciągle było kolo nas ktoś .. zaproponował że odwiezie mnie do domu ..wyjechaliśmy o 12 z grila , w domu byłam o 2.30... dużo wteyd rozmawialiśmy ...powiedział wtedy że jestem wyjatkowa ,chciał mnie pocalować ale zabrkało mu odwagi , ja tego nie zrobiłam chociaż bardzo chciałam bo nie chciałam pokazywać że jestem dziewczyną na każde zawołanie . Pozatym jeszcze wtedy byłam w związku . Rozstaliśmu się, jak dojechał do domu , rozmawialismy jeszcze pół godziny aż w koncu oboje zasneliśmy . Niedziela... moja glowa była przepełniona nim.... S. napisał że łaskawie do mnie przyjedzie , pojechalismy nad wodę , ale ja nie mogłam sie skupic ,cały czas tylko mylalam o mojej torebce i o telefonie na ktorym jest pewnie pełno wiadomosci od niego ... jakos wytrzymałam do wieczora.. kiedy S chciał zbliżenia nie mogłam ...po prostu udałam że zasnełam w minute ... serce bilo jak oszalałe ... jak zasnął poszłam napisać do Niego wiadomość ... jego Dobranoc jest najpiekniejszą kołysanką jaka slyszę do tej pory , bez niej w ogóle nie mogę zasnac ! tak mijał kolejny tydzien.. On powiedział że chce ze mna być ... chce mnei jeszcze spotkac i żebysmy się umowili na kawke w piatek...
nie wiem na czym zakończyłam wpis do poprzedniego bloga .... a już wiem mowa była o weselu : własnie wesele Pawła i Iwonki które zmieniło moje zycie na zawsze. To w sumie chyba jakiś paradoks że ja się na nim w ogóle pojawiłam bo miałam iść na wesele mojej koleżanki ze studiów które było tego samego dnia ale że Paweł jest chrzesnikiem taty to wybrałam jednak wesele na które udam się z rodziną. Pamiętam jak dzisiaj , wieczór przed weselem ,szykowaliśmy się z Sebastianem , siedzielismy na ławce przed domem ,popijalismy drinki i myslelismy jak to wszystko jutro będzie jak to wszystko się uda... kiedy przyszła wreszcie sobota czas leciał zdecydowanie za szybko... ogolnie z pierwszego dnia zabawy nie mam co pisac bo wesele jak wesele , nic szczególnego , duża dawka alkoholu , rodzina znajomi , przyjaciele ... nic szczególnego się nie działo. Wtedy widziałam już co prawda Jego ale nie mialam okazji zamienić z Nim slowa bo po prostu nie było jak. Poprawiny pamiętam już za to dokładnie ... wstałam rano , wykąpałam się ( mielismy wynajęty pokój w hotelu koło sali ) i około 14 zeszlismy z Sebastianem i moim bratem na objad...bylismy pierwsi ..nikogo z gości jeszcze nie bylo : zjedlismy , napilismy się kieliszka i zaczelismy się bawić . Goście dopisali , zabawa była wspaniała... ubrałam sie w czarną długą suknię gdyż dostałam kobiecych dni i w ostatniej chwili moje ubranie nie wyszło . Siedząc za stołem nagle zobaczyłam Jego : szedł był ubrany tez w czarna koszulę ,cały czas gdzieś chodził , czegoś pilnował coś załatwiał. Przyglądywalam mu się z ukrycia . Poźniej sama wziełam swój aparat i zaczęłam robic sobie zdjęcia z państwem W. wtedy przyszedł on i zaczął robić nam zdjęcia swoim telefonem... jakis czas poźniej usiadł przy naszym stoliku i zapytał czy mam dużo zdjeć na swoim aparacie , mówie że tak... on powiedział czy wyślę mu na meila ... mówię że w porządku : byłam taka zaskoczona że rozmawiamy że uwierzcie mi miałam problemy z wpisaniem jego meila na własny telefon , wtedy on powiedział : miałem kiedyś taki sam model wiec może ja wpisze, zgodziłam się ... później za jakis czas ...idę z aparatem a on podchodzi i pyta czy z nim zatancze ... pewnie zapytacie gdzie był mój narzeczony .. a no właśnie nie wiem i ja do dzisiejszego dnia . Pamiętam tylko że rzuciałam ten aparat jak najszybciej i już po chwili byłam w jego ramionach , piosenka była wolna : Edyta Górniak "Kasztany" tańczyliśmy , właściwie tylko bujalismy się na boki , pasowalismy do siebie kolorystycznie ... nie wiem o czym rozmawialismy chyba ogólnie o imprezie . Kiedy taniec się skonczył ucałował mi dłoń i poszlismy w swoja stronę . Po jakimś czasie znowu do mnie przyszedł niby wzieść toast za państwo W. ( zapomnialam dodać że był starszym pana młodego i jego najlepszym przyjacielem ze studiów). Wtedy ja powiedziałam że pijemy za nasze wątroby żeby nas jutto nie bolały , slużba zdrowia ... itd..wtedy on podłapał że jestem pielęgniarką , spojrzał na mnie i tak pięknie się uśmiechnął , jego oczy aż płonęły radością. To było coś niesamowitego , dawno nie widziałam w nikim takiej radości . Później były jesczze dwa tance... i zabawa w kółeczku gdzie patrzylam sie tylko na niego ... ale oczywiście takżeby tego nie widział . Potem wyszlismy na dwór... to już było przed samym końcem wesela... na chwile zostalismy sami ... zapytał skad jestem..okazało sie że mieszkamy od siebie 10 km... aż nie do uwierzenia że nie znalismy się wczesniej ... był taki szczęsliwy jak ze mną rozmawiał... po chwili wziął mnie na ręce i zaczął mną kręcić ...myślalam ze zatrzymał się świat ... jaka wtedy byłam szczęsliwa ... ( zapytacie gdzie był S. - hmm ta właśnie jedna chwila zadecydowała wtedy ). Potem przyszedl czas zeby się pożegnać , zrobił to i powiedział niby przy wszytskich że chciałby żebysmy jeszcze zostali ... mnie też szkoda było odjeżdzać bo stwierdziłam że juz pewnie nigdy go nie zobaczę , jak to zwykle bywa jeśli chodzi o takie znajomości . Rano pierwsza myśl po przebudzeniu to ... kim on był , i jak fajnie mi się z nim rozmawialo.. jak on na mnie patrzył ... około 12 ... mówię do S. ze mam bardzo spuchnięte kolano i że chyba potrzebuje lekarza ,przeswietlenia , on powiedział mi wtedy pamietam że jest jeszcze pijany i nie bedzie nigdzie jezdzil to ja mowie ze dzisiaj nie pojdziesz do pracy i ze zostaniesz ze mna a on ... że jedzie do pracy ...okolo 13 już do nie było...do lekarza ze mna nie pojechał ale do pracy tak...
wtedy spojrzałam na telefon , jakaś wiadomość z obcego numeru : jak tam samopoczucie po weselu i poprawinach? pomyślałam że ktoś pewnie sobie robi żarty albo któraś z partnerek moich braci dorwała mój numer i się chce przypodobac :)
odpisałam że dziękuje ale nie wiem kto mówi , odpisał że starszy ... chyba nie musze dodawać jakie było moje zdziwienie , i jakaś taka wewnętrzna radość. tego dnia wymieniliśmu ze sobą mnóstwo wiadomości i tak sie zaczęło ... po jednym dniu był następny , następny , później zaczęły się telefony , nasze swiaty edyzwariwały , nie mieliśmy siebie dość , w końcu wyszła perspektywa wspólnego spotkania z weselnikami , akurat wyszolo tak że S. miał druga zmiane i nie mógł ze mna pojechać ... pojechałam wiec sama do braci , jak się okazało państwa młodych tez nie bylo bo pojechali nad morze po weselu i tak spotkaliśmy się bracia i ja i on...siadł kolo mnie , ale moja rodzina go obserwowała ... już tak bardzo wtedy mnie do niego ciagnęło widziałam to samo w jego oczach .. tak bardzo chciałam wtedy żeby wszyscy sie opili iżebym mogła z nim na spokojnie porozmawiać niestety nie dalo rady , ciągle było kolo nas ktoś .. zaproponował że odwiezie mnie do domu ..wyjechaliśmy o 12 z grila , w domu byłam o 2.30... dużo wteyd rozmawialiśmy ...powiedział wtedy że jestem wyjatkowa ,chciał mnie pocalować ale zabrkało mu odwagi , ja tego nie zrobiłam chociaż bardzo chciałam bo nie chciałam pokazywać że jestem dziewczyną na każde zawołanie . Pozatym jeszcze wtedy byłam w związku . Rozstaliśmu się, jak dojechał do domu , rozmawialismy jeszcze pół godziny aż w koncu oboje zasneliśmy . Niedziela... moja glowa była przepełniona nim.... S. napisał że łaskawie do mnie przyjedzie , pojechalismy nad wodę , ale ja nie mogłam sie skupic ,cały czas tylko mylalam o mojej torebce i o telefonie na ktorym jest pewnie pełno wiadomosci od niego ... jakos wytrzymałam do wieczora.. kiedy S chciał zbliżenia nie mogłam ...po prostu udałam że zasnełam w minute ... serce bilo jak oszalałe ... jak zasnął poszłam napisać do Niego wiadomość ... jego Dobranoc jest najpiekniejszą kołysanką jaka slyszę do tej pory , bez niej w ogóle nie mogę zasnac ! tak mijał kolejny tydzien.. On powiedział że chce ze mna być ... chce mnei jeszcze spotkac i żebysmy się umowili na kawke w piatek...
Szczęścia Kochana :)
OdpowiedzUsuńOj kochana... ale się wydarzyło:) Życzę Wam szczęścia i mam nadzieję, że będziesz dalej kontynuować swoją opowieść....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
dziekuje za zaproszenie. Mam nadzieje ze Wam sie ulozy i bedziesz szczesliwa
OdpowiedzUsuńHistoria niczym z filmu:) ale znam bardzo dobrze to uczucie i wogóle taką sytuacje, tu z kimś jesteś, a ktoś inny próbuje skraść Ci serce:)
OdpowiedzUsuń