i znowu ...nie tak jak miało być

sobota godzina przed 9 a ja jeszcze w piżamie . Wstałam o 6 zrobiłam kawę i kanapki M. do pracy , zastanawialiśmy się czy dzisiaj w ogóle do niej pójdzie bo za oknem zimno , mokro i pada . Ale kierownik wymyślił jakieś wykończenia chyba w środku i pojechał . Mam nadzieję że szybko wróci .
Niestety w nocy dostałam @ . Brzuch boli... bardzo .Jakoś mi tak przykro się trochę zrobiło , w końcu spóźnił się tydzień . Ale to widocznie jeszcze nie jest dobry czas na dziecko - teraz tak myślę. Teraz kiedy wszystko jest takie niepewne itd... z moją i jego pracą , z tym gdzie będziemy mieszkać .
Umowy nadal nie podpisałam bo nie ma lekarza medycyny pracy. Księgowa myślała ze to się da załatwić troszkę inaczej ale wyszły komplikacje .Wysłał mnie na badania , drugiego dnia pobranie , trzeciego wyniki a później od wziął sobie wolne .Kierownik przed kontrolą z PUP , postanowił na ten czas właśnie taką umowę mi wymyśleć . A dopiero gdy zdobędę wszystkie zaświadczenia podpisze ze mną umowę wstępną na czas 3 miesiecy .  Niestety ja na tym tylko straciłam bo ten tydzień byłam  na umowie zlecenie , a powinnam już zacząć moją umowę i pracować na swoją pierwszą pełną wypłatę. Niestety nie ma lekko. U M. też niewiadomo. Praca niby nadal jest ale na jak długo . ? Bardzo bym chciała żeby kierownik też dał mu jakąś umowę . Ale na to jeszcze za wcześnie . Przez to wszystko nadal opóźnia się rezerwacja naszej sali na ślub . Nadal nie mamy daty . Niestety nie należymy do rodzin które wyprawią nam wesele - musimy wziąć kredyt . Taka jest prawda .
Moja matka dzisiaj juz sie do mnie nie oddzywa i szczerze powiem mi też się nie chce do niej rozmawiać.
I jeszcze jak pomyśle , jak ona będzie się wtrącać w sprawy mojego śłubu tak jak ciągle wtrąca mi się w życie ... to po prostu nie chcę od niej nawet złotówki . 
A zaczeło się od tego że jej koleżanka wczoraj zadzwoniła żebym przyjechała zmienić opatrunek jej mężowi któremu odjęto paznokieć  i kawałek palca. Ja jej mówię że powinna to zgłosić do przychodni a nie do mnei bo to jest obowiązek pielęgniarki która sprawuje na nim opiekę i bierze za to pieniążki . Po za tym ja nie mama w domu tych wszystkich płynów i środków do zmiany takiego opatrunku czasu i obecnie auta by do niej pojechać po pracy . .Mało tego jeszcze zaraz po zabiegu ona włożyła mu na siłe buta zeby doszedł do samochodu - rana się rozbebrałą - mówiąc wprost i wygląda strasznie - godzine się męczyłam aby temu panu pomoc,sprawiłam mu niestety dużo bólu by to wszstko oderwać - krew lała mi się po rękach :( - powiedziałam to matce - że jej koleżanka jest po prostu beznajdziejna i żeby z nia pogadała na ten temat bo ja jej zwrócic bardzo uwagi nie miałąm jak .A onaco na to ? a ona  na mnie , że powinnam się cieszyć ze ludzie do mnei dzwonią !!, że dobrze zrobiłą z tym butem - bo sie bała żeby rana się nie zakaziła! jak to niby miło się stać ?skoro była zabandażowana - i ogólnie broniła jej jak nigdy .
Ale ona taka właśnie jest , zawsze będzie bronić kogoś , chociażby nie miał racji byle by tylko mnie zrobić na złość , nie przyznać mi racji . Strasznie się wkurzyłam i dzisiaj jak patrze jak chodzi obrażona to mi się niedobrze robi - ja jej przepraszać nie mam zamiaru .

 I właśnie  naprawdę głęboko zastanawiam się nad tym czy będziemy nadal tu mieszkać bo z nią się po prostu nie da żyć - jestem załamana , przez ten @ i to wszystko chce mi się płakać:( Taki mój los niestety .... nie wiem co wymyśleć żeby było już dobrze .... jestem tym zmęczona - W takie dni jak dziś chciałabym po prostu spakować nasze ubrania i stąd wyjechać :(

Komentarze

  1. Ajc bo z tymi naszymi mamami to tak jest że usiłują zawsze mieć rację, nawet wtedy kiedy już wiedzą że jej nie mają to na siłę dopiąć musza swego ehh.

    Kurcze szkoda że czekasz na tą umowę bo niby to kilka dni, ale zawsze to inaczej mieć normalną umowę, byłabys juz spokojniejsza i szkoda że M. nie ma umowy. W sumie w tych czasach umowa o pracę na pełny etat to rarytas, na który nie wszyscy maja szanse. taki nasz kraj. Ale co my sie tu będziemy zamartwiać głowa do góry!. Najważniejsze że masz przy sobie cudownego faceta a io ślub się w końcu odbędzie a data i sala to tylko formalność. Zanim się nie obejrzysz będziesz nosiła inne nazwisko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana po pierwszye przytulam Cie mocno:***
    Po 2 przykro mi z powodu mamy ... aj widzisz często niestety tak ejst rodzice myślą sobie ,że nadal jestesmy dziećmi i chcą za nas decydować... ważne stawiać granicę i to jak najszybciej... co do mieszkania Kochana powiem ci ,że ja mysle sobie ,że nie ma nic lepszego niż meiszkać samemu ...jasne często wiąże się to z duzo wiekszymi kosztami , ale jestescie na swoim robicie co chcecie i nikt Wam sie do niczego nie wtrąca ... my przez rok mieszkalismy z moimi rodzicami nie powiem było ok , ale ja chciałam byc po prostu na swoim iteraz mamy dużo ciaśniej i ciężej finansowo ale jestesmy na swoim i mysle ze kazdego małżenstwa to jest najlepsze... Kochana co do tej rany tej kolezanki mamy Męża daj spokój szok troche zamiast pomoc Mężowi sama zrobiła mu krzywde.... A co do Mamy wiem ,że Ci rpzykro bo to twoja mama ale pamietaj to ejst Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przezyje więc żyj po swojemu:***

    Przykro mi z powodu @ wiem co czujesz bo tyle si staramy juz ale wkoncu i dla ciebie wyjdzie słoneczko i będziesz Mamusią:***

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja kochana Aniu nie martw się @, bo ja myślę, że wcześniej czy później już jej nie dostaniesz. A pomyśl o tym, że uda się po ślubie i na weselu będziesz mogła spokojnie się wyszaleć bez obawy o zdrowie dziecka.
    Moim zdaniem wszystko jest tak jak powinno dla nas być dobrze i nie ma co robić nic na siłe, bo wiem z własnego doświadczenia, że robiąc coś na siłe krzywdzisz siebie i inne ukochane osoby.

    A co do mamy to nie wiem co Ci napisać, moja się w ogóle nie wtrąca, ale też mało zainteresowania okazuje. Sama nie wiem co lepsze. Pracą też się nie martw ja myślę, że dostaniesz normalną umowę i będzie dobrze. Przynajmniej trzymam kciuki za to:))

    OdpowiedzUsuń
  4. No szkoda, że nie jesteś w ciąży. Znam to rozczarowanie. Ja byłam pełna sprzeczności- niby jeszcze nie czas, ale bym chciała ;p Ale wierzę, że w końcu zobaczysz dwie kreseczki na teście ciążowym :*

    Nigdy w życiu mieszkania z rodzicami. Ja jestem zwolenniczką mieszkania na swoim. Tak jak napisała Zakręcona.

    Kurczę, ale ciebie trzymają z tą umową. No obyś podpisała ją jak najszybciej :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

od czegoś trzeba zacząć ....4/2026

Dom.

Agnieszka (imię zmieniono )