w mega skrócie.
Piątek - w pracy średnio. Były życzenia imieniowe. Nawet drobny upominek . Później wyprawa do fryzjera i znowu jestem back tak jak to lubie najbardziej.
a wieczór juz gril z moimi przyjaciółmi i oczywiście z M.siedzieliśmy do 2 w nocy . Było cudownie. Mój brat chyba sie wreszcie zakochał - jestem szczęśliwa
Sobota rano wspólne śniadanko z braćmi później zakupy- również wspólne . Było śmiesznie . Oj dawno się tak nie uśmiałam co wtedy . Kupiona wędka - spakowane jedzonko grilowe, kocyk i ruszaaaamy nad wodę około 15...
później to już chyba było tylko źle.
Brat złapał gume . nie powiedział że jedzie na kapciu . Niedojechaliśmy . Humory się zepsuły .
po szukaniu wulkanizatora - zwiedziliśmy 3 wsie... masakra . W końcu sie udało . Opona naprawiona . Nastrój lepszy wiec ruszyliśmy nad wodę. tam cudowny zachód słonca. Weszliśmy do wody. Było super. Coś koło 22 wracajac auto znowu nawaliło. tym razem coś w silniku. Nam wyładowały sie telefony . Pomocy brak. siedzieliśmy dobra 3 h zanim ktoś nam pomógł. Ale udało się dojechaliśmy na holu do domu.
Dziś humory zepsute . brat zły bo jego auto nie działa . Nie ma czym jechać do pracy . My siedzimy dziś w domu z M. odpoczywamy , śpimy , po prostu nic nam się nie chce .
Nastrój raczej na nie ...
jutro wraca brat M. z moskwy . Teściowa też lada chwila . Może codzienność wróci do normalności bo już nie dajemy rady ogarniać dwa domy jednocześnie . Do tego ojciec ...wrrr ten człowiek już przekracza wszystkie granice..:(
a wieczór juz gril z moimi przyjaciółmi i oczywiście z M.siedzieliśmy do 2 w nocy . Było cudownie. Mój brat chyba sie wreszcie zakochał - jestem szczęśliwa
Sobota rano wspólne śniadanko z braćmi później zakupy- również wspólne . Było śmiesznie . Oj dawno się tak nie uśmiałam co wtedy . Kupiona wędka - spakowane jedzonko grilowe, kocyk i ruszaaaamy nad wodę około 15...
później to już chyba było tylko źle.
Brat złapał gume . nie powiedział że jedzie na kapciu . Niedojechaliśmy . Humory się zepsuły .
po szukaniu wulkanizatora - zwiedziliśmy 3 wsie... masakra . W końcu sie udało . Opona naprawiona . Nastrój lepszy wiec ruszyliśmy nad wodę. tam cudowny zachód słonca. Weszliśmy do wody. Było super. Coś koło 22 wracajac auto znowu nawaliło. tym razem coś w silniku. Nam wyładowały sie telefony . Pomocy brak. siedzieliśmy dobra 3 h zanim ktoś nam pomógł. Ale udało się dojechaliśmy na holu do domu.
Dziś humory zepsute . brat zły bo jego auto nie działa . Nie ma czym jechać do pracy . My siedzimy dziś w domu z M. odpoczywamy , śpimy , po prostu nic nam się nie chce .
Nastrój raczej na nie ...
jutro wraca brat M. z moskwy . Teściowa też lada chwila . Może codzienność wróci do normalności bo już nie dajemy rady ogarniać dwa domy jednocześnie . Do tego ojciec ...wrrr ten człowiek już przekracza wszystkie granice..:(
O kurdę, a zapowiadało się tak dobrze :/ No szkoda, że jednak wyprawa nie była taka przyjemna i humory przez to zepsute. Sama chodzę zła jak osa jak mi coś w samochodzie nie działczy jak należy...
OdpowiedzUsuńno ale najważniejsze, że u Ciebie i u M. uczucia wciąż gorące :)) Cała reszta to dodatek :) o! :)
OdpowiedzUsuńKurcze ale pechowy dzien
OdpowiedzUsuń