Lekki wnerw.
Macie pewnie tak ,że czasami wszystko Was denerwuje ? mnie dziś ... właśnie dopadł taki dzień
nie dość ze pracy nieciekawie bo mamy pod swoją opieką pacejenta który jest u nas już ponad pół roku i jego żona... tylko patrzy na każdy nasz ewentualny nawet najmniejszy bład aby później sądzić się ze szpitalem.. zbiera dowody ... np gaziki , chora kobieta .. trzeba strasznie uważać , najgorsze jest że pacjent nie widzi i nie słyszy i czasami naprawdę nie wiesz zupełnie co go boli i jak mu pomóc bo nie ma jak się znim skontaktkować ... Brakuje mi słów by Wam to wszystko dokładniej opisać .
Dom też czasami wszystko na łeb na szyje , nie wyrabiam ostatanio na zakrętach . Do tego dziś komputer coś szwankuje na zamiane z internetem , mimo że kupiliśmy nowy dostęp z Plusa , to jakoś z dnia na dzień coraz gorzej mi się on podoba, płaci się coraz wiecej zasięg coraz gorszy , a prędkość jak się okazuje tylko na początku była OK. I mój Kot - Frycu , polazł gdzieś i go nie ma , nie mogę się do dowołać ... normalnie dzisiaj szlak mnie trafia i chyba najlepszą rzeczą jaką zrobie to pójdę spać bo jutro znowu nie wstane a kolejny dzień w murach szpitala przede mną.
Jedynie mój M. jak zwykle za wszelką cenę chce mnie uspokoić . ale nawet jemu dzisiaj to jakoś nie wychodzi , wiec dzisiaj bez kija do mnie proszę nie podchodzić , jutro będzie lepiej .
nie dość ze pracy nieciekawie bo mamy pod swoją opieką pacejenta który jest u nas już ponad pół roku i jego żona... tylko patrzy na każdy nasz ewentualny nawet najmniejszy bład aby później sądzić się ze szpitalem.. zbiera dowody ... np gaziki , chora kobieta .. trzeba strasznie uważać , najgorsze jest że pacjent nie widzi i nie słyszy i czasami naprawdę nie wiesz zupełnie co go boli i jak mu pomóc bo nie ma jak się znim skontaktkować ... Brakuje mi słów by Wam to wszystko dokładniej opisać .
Dom też czasami wszystko na łeb na szyje , nie wyrabiam ostatanio na zakrętach . Do tego dziś komputer coś szwankuje na zamiane z internetem , mimo że kupiliśmy nowy dostęp z Plusa , to jakoś z dnia na dzień coraz gorzej mi się on podoba, płaci się coraz wiecej zasięg coraz gorszy , a prędkość jak się okazuje tylko na początku była OK. I mój Kot - Frycu , polazł gdzieś i go nie ma , nie mogę się do dowołać ... normalnie dzisiaj szlak mnie trafia i chyba najlepszą rzeczą jaką zrobie to pójdę spać bo jutro znowu nie wstane a kolejny dzień w murach szpitala przede mną.
Jedynie mój M. jak zwykle za wszelką cenę chce mnie uspokoić . ale nawet jemu dzisiaj to jakoś nie wychodzi , wiec dzisiaj bez kija do mnie proszę nie podchodzić , jutro będzie lepiej .

Jutro musi być lepiej ;)
OdpowiedzUsuńA ciciak jak zgłodnieje, to wróci ;) Mojego czasami po 2 dni nie widzę ;p